Długo mnie nie było. Lenistwo, brak czasu - chyba lenistwo. W każdym razie wracam i bee się starać. Na dotarcie do mety (czyli mojej wymarzonej wagi) mam czas do lipca kiedy to mój najmłodszy braciszek bierze ślub. Chciałabym ładnie wyglądać a co najważniejsze iść do sklepu i kupić sukienkę taką jaka będzie mi się podobała a nie taką w jaką wejdę. Tak wiec zaczynam
pogoda wcale mi nie pomaga - zimno wzmaga apetet. Najwiekszy apetyt mam za slodycze - walcze z tym ale jest ciezko Dzis skupilam sie na 2 kostki czekolady z orzechami. Wpadla kolezanka wiec postawilam na stol (jak by co to corki czekolada nie moja) no i zjadlam. Jednak i tak jestem dumna ze tylko 2 bo ta czekolada stala na stole 2 godz
Dzis jak na razie:
s - 4 wasa, pasztet pieczony, 2 pomidorki, 2 ogorki kiszone
to prawda, ze teraz zaczyna sie robic trudniej; ja tez czuje, ze wraz z nastaniem chlodow jestem bardziej glodna/lakoma (czasami naprawde trudno to rozroznic ). No ale trzeba sie trzymac i znajdowac niskokaloryczne zapychacze w stylu kapusty kiszonej albo zup.
Strasznie mi ciezko Jesc jesc - tak cos we mnie wola niestety czesto ulegam
Wykupilam dzis abonamet na liczenie kcal w dieta.pl i mam nadzieje ze to mnie bardziej zmobiluzuje.
Nela dzis spala z nami - kaszel ja okropnie meczyl - bardzo cuchy, nie mogla odkaszlnac. Dalam jej w nocy clemastin a w dzien dostala syrop prawoslazowy. Jesli sie to powtorzy dzis w nocy to jutro do lekarza.
Mojej jedzienie jak do tej pory (od razu mowie ze nie mam sie czym chwalic )
2 kromki chleba bialego posmarowanego maslem z szynka, 150 g surowki z pekinki - kupna
jablecznik - kawalek 5x4 cm
kromka chleba z maslem
bo to tak jest, ze jesli zacznie sie dzien od bialego pieczywa, moze byc potem ciezko; no i ten jablecznik... po czyms takim przez reszte dnia czlowiek ma ochote na wegle
A moze jakies planowanie jadlospisow by sie przydalo?
Cleo, a znasz kogos kto lubi przechodzic z obzarstwa do diety???
Mnie kusi zawsze, zeby zaczac chociaz tydzien na diecie mega restrykcynej, takiej co o glodowke niemalze sie ociera. Zrzucic na dzien dobry troche, obkurczyc zoladek, a potem juz ciagnac zdrowa diete silami rozpedu. Tylko to malo rozsadne jest niestety...
taka ostra diete zaserwowalam sobie przez 2 ostatnie 2 tyg sierpnia i 1 tydzien wrzesnia. Byl slub kolezanki. Fakt zrzucialm 4 kg ale po slubie (od 6 wrzesnia) do teraz wszystko wrocilo
ja taka ostra diete stosowalam do tej pory raz, w zeszlym roku. Zaczelam od kopenhaskiej, pociagnelam tydzien, a potem z rozpedu przeszlam na liczenie kalorii. Najpierw wychodzilo jakies 700kcal dziennie i stopniowo dobijalam do 1000. Zrzucilam swoje i jak na razie nie wrocilo. Tylko teraz nie moge znow zebrac sie zeby zaczac tak na powaznie, takie udawanie jest od dluzszego czasu- niby sie odchudzam, ale jak cos smacznego pojawi sie na horyzoncie to sie nie odchudzam. Bez sensu.
ja ostrych diet mam na koncie sporo, lacznie z kopenhaska i z tygodniowa glodowka na samej wodzie... nie polecam, na dluzsza mete bardzo spowalniaja metabolizm
kopenhadzka tez kiedys probowalam - czulam sie na niej okropnie - oslabieie ogolne, biegunki, nawet odruch wymiotny na widok tych "smacznych" polecanym w tej diecie dan blee - nigdy wiecej
w sierpniu/wrzesniu nie liczylam kcal ale bardzo malo jadlam efekty byly ale jakim kosztem, pozniej poprostu rzucilam sie na jedzenie, szczegolnie slodkie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum