Wysłany: 2008-06-27, 00:15 Na pustyni to tylko kaktusy daja...
Poniewaz za tydzien juz mnie w Japonii nie bedzie (na nie wiadomo jak dlugo) i wybywamy rodzinnie na pustynie, prosze uprzejmie moderatorow o zamkniecie watku starego.
Zaczynam walke z dieta hamerykanska. Ten ostatni tydzien daje sobie na wewnetrzne dojrzewanie.
Cel - utrzymanie wagi.
Zalozenia:
- nie poddanie sie ogolnemu tredowi, wszyscy wracajacy z USA nawet po wakacjach 2-3tygodniowych maja kilka kg wiecej
- jesc dobrze, zdrowo, ale bez przeginania w zadna strone
- jak najwiecej spacerow z dziecieciem w chuscie lub na nogach (niestety, na raczkujace spacery, jakie codziennie mielismy tutaj, tam za cieplo, ziemia moze palic Majke w raczki, czekamy na chodzenie i buciki)
- nie poddawanie sie uczuciom, co dominuja ostatnio w moim zyciu (czyli: "Ja nie chce stad wyjezdzac, ueeeeeeeeeeeeee").
Jak mi sie tyle uda, to bede szczesliwa
Sytuacja obecna:
- 55kg (z ogolna tendencja w dol bez zadnych moich krokow w tym celu)
- kondycja slaba
- dziecko 10mcy (przy piersi, i jeszcze troche sobie z niej pociagnie, nie planuje odstawiania przed jej 2 urodzinami przynajmniej, poza tym jej raczkowanie jest szybkie jak koty a juz sama staje bez trzymanki, wiec czekamy na pierwsze kroczki )
- maz (malo wspolpracujacy, choc jego samoocena niedlugo pobije wysokosc Mont Everest )
- w planach kolejne dziecko, tak szybko jak sie da (ale bez odstawiania od piersi poprzedniego)
- zrozumienie w koncu, ze objadanie sie slodyczami nie pomoze nic a nic (zwykle ze slodyczy mamy banany i jablka, a jak sie cos innego juz trafi to albo sama pieke albo po 2-3 herbatnikach odstawiam bo nie smakuja, opijam sie za to kawa (zbozowa i nie, niestety z cukrem ostatnio), lub herbata z miodem)
- praca w domu (co nijak nie chce sie sama zrobic)
- sporo stresow dnia codziennego
- czeste spacerki z kotami, co w oczekujacej na nas pustynnej mikrofalowce nie beda mozliwe (pomijam juz brak kotow)
- i w koncu oczekujacy na nas chory tesc, co podobno ma zdrowe zycie (dieta to ryz i warzywa, codzienne spacery, itp.), tesc podobno trudny, ale wg M mam wieksze szanse na dogadanie sie z nim niz ktos z rodziny
Soh, pocieszę cię że ja w Stanach schudłam najwięcej ale zakupy robiłam w polskich i włoskich sklepach - omijałam z daleka amerykańskie jedzenie - zresztą jest niedobre
_________________ "Im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju"
powodzenia
ciekawe jak maja zareaguje na zmiane
a czy tam bedziecie mieszkac w miescie czy bardziej na obrzezach, jakie warunki jezeli chodzi o kontakt z przyroda?
Na obrzezach, do sklepu najblizszego ze 2-3kg, a z okien widac pustynie, kaktusy i w ogole koniec swiata.
W domu nic nie ma, M wyszedl na 15min i nie m go juz 1,5h, nie mam pojecia gdzie jesc, glodna jestem (dzis od rana jakos). Wlasnie mialysmy z Majka drzemeczke i sie budze...
Maja ma koszmary senne. Zabek jej idzie. Ide poszukac czegos jadalnego.
haha, fajny lapsus czytaj tam uwaznie etykietki na opakowaniach zywnosci
Na jednym francuskim forum administratorka ma 9-miesiecznego synka i wlasnie zaszla w ciaze, tez planuje karmic tego starszego az do naturalnego odstawienia, czyli wlasnie do 2 lat albo i dluzej (on sam ma zdecydowac ) . Ale w tym przypadku chyba sklad mleka zmienia sie na nowo na taki dla noworodka, prawda?
No, z lasu na pustynie. Staram sie byc dobrej mysli. BARDZO sie staram...
Bede czytac etykiety itp. Bedziemy jesc dobrze, bo razem z tesciem, a chcemy, zeby mu sie polepszylo, wiec musi sie dobrze odzywiac.
Maje komary gryza.
Wczorajsze jedzenie, to az wstyd
s
ryz
warzywa duszone z dzikiem
salatka ogorkowa
mieta z miodem
wypilam pol szklanki wina z Linda i w glowie mi szumi organizm odzwyczajony...
za 5 dni nas tu nie bedzie
Maja uczy sie schodzic tylem ze schodkow, staje sama co raz wiecej, dzis nawet sama klaskala na stojaco!!!
Jutro przyjecie pozegnalne i zupelny brak zabawowego nastroju u mnie i M
popakowalismy ubrania co ich nie bedziemy juz potrzebowac w kartony
leje
smutno jakos
jedzeniowo bez sensu, choc w sumie zdrowo, "najgorsze" byly wafelki bezcukrowe z serem zoltym dzis. na kolacje jakos bede kurczaka robic. M ma popijawe w wiosce znow, usypiam Majke sama.
pracy dzis zadnej nie bylo, jutro tez wolne.
Majce ida dwojki, slini sie okropnie, humor nienajlepszy.
Ja na zabkowanie dotad nie narzekalam. Jakbym wnetrza paszczy nie sprawdzala, to bym nawet nie zauwazyla
Teraz humor to moze byc pogoda, moze byc niewyspanie, dzis dzien dosc szalony, ostatnie kilka dni snu nienajwiecej, w nocy koszmary Maje budza. Widze dwojke pod skora, paluchu znow do buzi wedruja, co sie nie zdarzalo ostatnio, i slini sie tak, ze z wiadrem mozna za nia biegac. Ale mam twardy chleb, daje jej i ma zajecie na 20-30 minut. A mamusia ma czas na sieci powisiec wtedy
Robie na kolacje warzywa duszone z kurczakiem, do tego kasza gryczana bedzie Zaraz kolacja, potem kapiel i lulanie potwora
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum