przecież widzisz, ze parę z nas nie pisze tylko o diecie - ja to wiecej pisze na inne tematy, bo w naturze jestem taka gadula, ale tutaj to mi czasem glupio i sie powstrzymuje
_________________ "Im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju"
ja tez jestem ze wzgledow towarzyskich. Mimo, ze aktualnie staram sie trzymac diete, bo ciagle powracajaca 7 z przodu wprawia mnie w zly nastroj...trzeba ja troche oddalic Ale nie chce mi sie wszystkiego wyliczac, zwlaszcza, ze juz chyba sie nauczylam kiedy jem dobrze a kiedy zle, a przynajmniej wiem kiedy na wadze sa efekty.
No to najwazniejsze, ze wiesz kiedy dobrze i kiedy zle. A teraz tylko, zeby tego pilnowac. Mnie z diety zostaly wyrzuty sumienia, jak mam za malo warzyw/zbyt kalorycznie. Jak sie jeden dzien taki zdarzy to ok, jak 2-3 pod rzad to juz mi z tym zle i wracam na przykladna droge zdrowego zywienia
Mnie z diety zostaly wyrzuty sumienia, jak mam za malo warzyw/zbyt kalorycznie. Jak sie jeden dzien taki zdarzy to ok, jak 2-3 pod rzad to juz mi z tym zle i wracam na przykladna droge zdrowego zywienia
ja podobnie; tyle ze ja mam jeszcze cel wagowy do osiagniecia, no ale jestem o krok i nawet nie bede rozpaczac, jesli go nie osiagne, bo i tak jest juz niezle. Tylko te spodnie, co czekaja w szafie...
Ale nie wyobrazam sobie tu nie zagladac, za bardzo sie przywiazalam do ludzi i zwyczajnie jestem ciekawa, co u kogo slychac Bardzo mi szkoda, ze nie ma Agaci i Grzolki, i jeszcze paru innych osob, ktore zniknely.
No i jednak zdrowe odzywianie, odchudzanie itp. sa tematami, ktore nadal bardzo mnie interesuja.
Ja mam tak, ze czuje mniej wiecej kiedy moge sobie pozwolic na wiecej jedzenia, a kiedy nalezy przystopowac. Natomiast z warzywami/kaloriami bywa roznie. To bardziej dziala w druga strone- momentalnie mam wyrzuty sumienia jak zjem cos, czego jesc nie powinnam- bulki, makarony, zolty ser, slodycze (dopuszczalny wyjatek to galka lodow- nie jest strasznie kaloryczna, a zaspokaja pragnienie slodkiego). No i zawsze mnie meczy jak zjem jakies sosy, majonezy, etc.
Aureus, mnie kiedys tez tak meczylo. Przeszlo z czasem.
A na razie waga sie utrzymuje sama, mimo ciasteczek, podjadania, i roznych dziwnych co sie zdarzaja. Majka dalej pije z piersi, wiec mam ok 500kcal dziennie spalone od reki Troche sie boje co bedzie, jak przestanie, ale mam nadzieje, ze i apetyt bedzie wtedy mniejszy i jakos to bedzie po prostu
Aha, i ruszam sie duzo. Nie ma dla mnie lepszych cwiczen na uda i posladki niz noszenie 10kg dziecka na plecach po 40-60min szybkiego marszu dzien w dzien
Oj zazdroszcze bezproblemowego utrzymywania wagi w ryzach. A balastu do ćwiczeń i przy okazji żywego spalacza kalorii w postaci Majki zazdroszcze ci bardzo. Też już takie słoneczko bym chciala, tylko żadnego sensownego faceta nie widac na horyzoncie
Cleo, tez tak sobie wmawiam... ale juz nie chce czekac
U mnie dietowo ok, udalo mi sie po imprezie niedzielnej dojsc do rownowagi i znow zaczac diete. W poniedzialek sie zwaze oficjalnie, to wam napisze jakie efekty. Teraz zdradze tylko, ze takiego spadku wagi nie bylo juz z pol roku
Wczorajszy dzien byl dosc pechowy: bolal mnie brzuch, nic nie zalatwilam na uczelni, popsulo mi sie autko i jeszcze telefon rozladowal jak chcialam po pomoc zadzwonic. Teraz juz sie z tego smieje
Dieta- co zrobic zeby nie jesc swiezych bulek? Jak je widze, to jestem gotowa prawie zabic zeby jedna zjesc...niepokojace i malo kaloryczne.. ale za to do czekolady mnie tak nie ciagnie.
A poza tym fajnie jest Na studiach super w tym roku, zaliczenia ida swietnie, a jeszcze cwiczenia bardzo ciekawe. Wczoraj np widzialam przeszczep szpiku...
Jakby ktos potrzebowal troche pozytywnej energii to niech sie zglasza, bo zdaje sie, ze odzyskalam po latach swoj optymizm
W czwartek obchodze pierwsze urodzinki na forum
heh, ja wiem ze najlepiej w ogole nie kupowac, ale mama kupuje dla calej rodziny pieczywo no i zawsze sa to bulki, bo chleb caly to za duzo. A wkladu nie ma zadnego, moge suche jesc i na te zreszta mam najwieksza ochote.
Z tym pozytywnym podejsciem to zmiana, z ktorej bardzo bardzo sie ciesze. Bylam mega pozytywnie nastawiona do zycia w liceum, znajomi sie smiali, ze moglam cala okolice tym optymizmem obdzielic. A potem zaczely sie studia, zwiazany z nimi duzy dol i ogolnie poczucie niskiej wartosci i kiepska samoocena. I strasznie sie ciesze, ze odchudzanie pomoglo mi znalezc znow pozytywna energie i naped do zycia. Do tego jeszcze w tym roku na studiach jest naprawde fajnie i jakos tak- chce sie zyc
Bylam na lyzwach dzisiaj- drugi raz w zyciu...rzadko kiedy czuje sie tak niepewnie, ale w sumie mi sie podobalo
Dzisiaj 4 grudnia- minal rok odkad pojawilam sie na forum. Rezultat odchudzania jest rewelacyjny W ciagu roku spedzonego z wami udalo mi sie schudnac 19kg!!!! A od poczatku mojego odchudzania, czyli w przeciagu 17 miesiecy schudlam 34 kilogramy!!!!!!
Kto tego nie przezyl, chyba nie uwierzy jaka to zmiana i jakie szczescie nieprawdopodobne
Najpiekniejsze jest to, ze nie bylo nawet przez chwile efektu jojo. Udaje mi sie kontrolowac wage bez wiekszego problemu. Kiedy chce troche odpuscic, bo np jest jakas impreza, to bez przybierania na wadze jem co chce. A kiedy czuje, ze musze troszke nad soba popracowac, to udaje mi sie zmobilizowac do wysilku, tak jak w ciagu ostatnich 3 tygodni, kiedy udalo sie zrzucic 4kg
Co wiecej- z rozmiaru 48-50 zeszlam na rozmiar 38-40. Pierwszy raz w zyciu kupilam sibe wysokie kozaki i wszyscy podkreslaja, ze mam zgrabne nogi!!! Chodze w spodniczkach, nawet calkiem krotkich i nie musze sie wstydzic, ze wygladam jak baleron. Ciuchy moge kupowac w kazdym sklepie, jedyne co mnie ogranicza, to ich koszt, hehe Poprawilam baaardzo kondycje fizyczna, potrafie bez problemu dwie godziny pedalowac na rowerku stacjonarnym, biegac, plywac. Chodze na kurs tanca, odswiezylam stare znajomosci i zawarlam mnostwo nowych. Do pelni szczescia brakuje mi faceta, ale wierze, ze skoro tyle w moim zyciu sie zmienilo, to to tez kiedys sie zmieni.
Podsumowujac- jestem naprawde szczesliwa i gdyby rok temu ktos powiedzial mi, ze tyle sie zmieni w moim zyciu to nigdy bym nie uwierzyla. Marzylam o tym, ale to byl ten typ marzen, ktorych nawet nie wypowiada sie na glos, bo wydaja sie calkiem nierealne.
I kazdemu, kazdemu bez wyjatku, kto czuje sie beznadziejny, slaby, niezdolny do czegokolwiek, samotny i skazany na porazke, powiem, ze jesli sie odwazysz uwierzyc w siebie, to osiagniesz sukces, bo to co nas blokuje, to brak wiary, ze my tez damy sobie rade
A plany na przyszlosc sa takie: odchudzanie- w zaleznosci od nastroju, okolicznosci i samozaparcia-od 2 do 9kg. Studia- oczywiscie jak najlepiej wszystko pozdawac, zadnych poprawek, w ciagu roku duzo "prywatnej" praktyki na oddzialach (czyli po zajeciach charytatywnie, zeby sie tej medycyny naprawde nauczyc), w wakacje praktyki zagraniczne. No i znalezc meza
super, uwielbiam takie posty; nie ma chyba lepszej motywacji niz lektura takich doswiadczen - i to motywacji nie tylko do odchudzania, tylko ogolnie do zmieniania siebie na lepsze, do wziecia sie w garsc
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum