miałam być bez wątku - wolny konkursowy strzelec
ale ta czekolada w kuchni tak się na mnie patrzy, że nie dam rady bez pisania postów w miejscu, w którym (gdy napiszę o wyłupiatych oczach czekolady) nikt nie wyśle mnie do psychiatryka
a tak poza tym, to zastanawiam się, dlaczego w tym głupim domu codziennie pojawia się kilka nowych tabliczek czekolady - powinno się tego jakoś ustawowo zabronić czy jak
no cóż... jak na razie 6 dzień bez słodyczy mimo wszystko zaliczyłam - oby tak dalej
_________________ bo w życiu wszystko jest możliwe. oprócz mnie.
_________________ Czy mam dość odwagi by móc obronić swoje sny,
czy dam radę iść pod prąd?
Czy wiem, jak mam dalej żyć by mimo zgiełku sobą być?
Czy dam radę iść pod wiatr, pod prąd?
ba! pierwszy raz od wakacji chyba wytrzymałam tak długo bez słodkiego - znaczy że idę ku lepszemu
najdziwniejsze dla mnie jest to że tak naprawdę mnie do tego słodkiego nie ciągnie - problem tkwi w tym, że jak robiąc herbatę - chcąc nie chcąc - widzę te tony czekolady - to zaczyna się walka z psychiką - żeby nie zajeść nią problemów i stresu :/
_________________ bo w życiu wszystko jest możliwe. oprócz mnie.
Hmmm... w moim przypadku bardzo łatwo jest mi wytrzymać bez słodyczy, pod jednym warunkiem, nie może być ich w domu. Wtedy za nimi nie tęsknie. Wielkim wyzwaniem jest zejście do teściów, tam zawsze coś słodkiego się plącze.
_________________ "Tylko dwie rzeczy są nieskończone:
wszechświat i ludzka głupota, chociaż co do tego pierwszego nie mam pewności"
Albert Einstein
odchudzanie
w moim przypadku bardzo łatwo jest mi wytrzymać bez słodyczy, pod jednym warunkiem, nie może być ich w domu. Wtedy za nimi nie tęsknie.
mam dokładnie tak samo - zwłaszcza po okresie intesnywnego jedzenia słodyczy, kiedy organizm z ulgą przyjmuje moją abstynencję
trycka napisał/a:
Juz myslałam,ze sie na nas pogniewalas...
nie Słońce, musiałam tylko parę spraw w życiu uporządkować - jeszcze daleko do stabilizacji, ale przez to wszystko za bardzo zbliżyłam się do magicznej granicy 100kg - a wiem, że bez pisania szybko bym do niej dobiła - i zapewne ostro przekroczyła :/
mysza napisał/a:
wiem dobrze jak trudno jest bez slodyczy To jakies uzaleznienie jest
dokładnie - psychika psychika i jeszcze raz psychika, a nie żaden tam głód czy nawet apetyt
u mnie dziś w miarę OK - obudziłam się w dobrym nastroju, a to oznacza, że dzień powinien być klimatycznie pozytywny - wielkiego poweru jeszcze brak - ale to przez ogólne zmęczenie po zakończonej sesji i stres przed rozpoczynającą się w poniedziałek sesją poprawkową
ale nie jest źle - czekolada mnie nie pokona
_________________ bo w życiu wszystko jest możliwe. oprócz mnie.
zostały mi dwa egzaminy (a w kuchni leżą dwie tabliczki czekolady - LOL - fajne skojarzenia :/)
problem jest taki, że jak nie zdam, to wylatuję ze studiów
dodatkowo okazało się, że powinnam była chodzić/zaliczać pewne ćwiczenia - ale jakoś inaczej zinterpretowałam regulamin (nie było tam nic o chodzeniu na ćwiczenia, więc nie widziałam powodu, żeby się kogoś o to w ogóle pytać) --> w każdym bądź razie jeśli nie uda mi się jakoś dogadać z wykładowcami to też mnie wykopują
jak widać - nieciekawa sytuacja - i nie chcę o tym dyskutować, bo się tylko niepotrzebnie nakręcam, co nie pomaga w walce z czekoladą
dziś dzień rozpoczęty super
30 minut rowerka
50 brzuszków
i na deser 45 minut intensywnego odśnieżania
no i po tym generalnie jeść mi się nie chce zupełnie - zjadłam wafla ryżowego, żeby mnie nagle nie dopadł głód - a teraz sobie wolniutko popijam herbatkę - i chyba pozwolę sobie w jakąś gierkę pograć - a co - oficjalnie mam ferie
_________________ bo w życiu wszystko jest możliwe. oprócz mnie.
Bes,widze,ze masz podobna tendencje od uciekania od problemow co ja kiedys...To,ze nie bedziemy pisac o problemach na studiach,to nie znaczy,ze one znikna...Tylko od Ciebie zalezy jak to wszystko pozalatwiasz.Pamietaj o tym...
to nie jest tak, że uciekam od problemów - kiedyś tak robiłam i do tej pory jeszcze sporo spraw odkręcam --> ale nie chcę o tym niepotrzebnie dyskutować, bo tylko się nakręcam, a potem w nocy spać nie mogę, bo to albo skurcz tchawicy, albo serducho boli - nie ma co się nadwyrężać
_________________ bo w życiu wszystko jest możliwe. oprócz mnie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum